czwartek, 4 lipca 2013

dzien 7. Baila, baila murena.



Dzis mial miejsce epokowy fakt a mianowicie, wlazlam w koncu do wody. Ciocia komunistka w koncu spakowala walizki I pozwolila mi jak czlowiekowi zazyc kapieli morskiej I slonecznej! Od razu na wstepie powiem, ze ja nie mam do tych wszystkich morskich stworow jakiegos przesadnie enuzjastycznego stosunku, ok, ladne som, popatrzec mozna, nawet chetnie, przez jaka szybke, w akwarium na discovery itd.. ale moze niekoniecznie z odleglosci  5cm! [tu pawel, z 5cm jest najzabawniej :D] rzecz gustu
Ja tam wole zachowac dobre hrabiowskie maniery I etykiete I sie z morskim pospulstwem nie fraternizwoac za bardzo! No ale od tygodnia slysze okrzyki zachwytu no I w koncu po to tu przyjechalismy, bo przeciez oprocz tych rybek to tu nic nie ma ciekawego, no to wlazlam. Nawet wsadzilam leb pod wodei I porobilam vadera za pomoca rurki. Proscizna! Proscizna jak sie to cwiczy na pieknej lasze bialego piaseczku, a jedyne rybeczki ktore pokazuja sie w zasiegu wzroku sa maluskie, bialuski I jest ich 3. Gorzej, jak trzeba przedrzec sie przez okropne skaly z dziurami w ktorych siedza potwory a fala macha czlowiekiem w sposob totalnie nieprzewidywalny! Oczywiscie nie lazimy po samych skalach, celujemy w male kawaleczki piasku pomiedzy nimi, ale I tak to nie na moje hrabiowskie nozki!  No ale dobra, wlazlam. Rybeczki byly nawet sympatyczne,  zieloniutkie, zolciutkie, w paseczki, tylko takie male czarno – zielone nieco za bardzo sie przytulaly, no ale dobra male byly, mozna im w ostatecznosci przebaczyc. Widzielismy tez taka duuuuuuuza zielonom z zebami, ladna, na szczesie za bardzo nie chciala sie zaprzyjazniac. Juz mielismy wychodzic, kiedy zobaczylam, ze cos sie macha w dziurze. Takie biale. Mysle, a to dranie torebke foliowa do wody wrzucili, skandal! Ale to nie byla torebka bo odkrecila sie w tej dziurze I rozwarla wielkom paszcze z zebami I zaczela plynac w naszym kierunku.  wtedy to juz uznalam ze ja dziekuje, postoje. Na brzegu. Tak do konca pobytu.  No ja wszystko rozumiem podwodne skarby te sprawy, ale ataku mureny nie bylo w pakiecie jak kupowalam ten all inclusive! Przezycie z gatunku tych wiekszych 
A to jeszcze nie byl koniec jesli chodzi o podmorskie przygody, ale to juz pawelek napisze bo ja wiecej nie wlazlam do tego siedliska wezow I zmij. Przynajmniej chwilo, do jutra moze sie jeszcze namysle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz