czwartek, 4 lipca 2013

dzien 6


Podejscie drugie. Podejscie pierwsze bylo rano I zaowocowalo notka na poltorej strony. Niestety wtedy wysiadl prad.
No wiec co ja tam napisalem… napisalem o tym ze zyjemy I ogladamy cnn I tvpolonie I tylko stad wiemy ze cos sie dzieje w ogole bo jeszcze do dzis inaczej trudno sie bylo zorientowac. Ale o tym za chwile.
Bylo tez o tv polonii, dzieki ktorej odswiezylismy sobie pamiec w zakresie polskich kreskowek I poznalismy definicje nietoperza w wykonaniu kota bonifacego, tego od filemona: ani to porzadny ptak, ani to porzadna mysz, paskudztwo.
Byla historyjka o azorze I jego panu. Azor bynajmniej to nie pies – to ibis. Taki bialy ptak brodzacy na szczudlach po brzegu plazy. Ten jest wyjatkowo udomowiony, ma swojego pancia na plazy, tutejszego araba-rybaka, ktory wczoraj postanowil azora wyprowadzic na spacer. Przy uzyciu tradycyjnej zarzutni nalapal kilka rybek, a nastepnie z pelna celebracja rzucal azorowi rybki do wody, coby ten sobie j zlowil, niemalze uzywajac komendy aport. Azor dzielnie biegal za rybami, a zanim w ogole dostal wyzerke, podskakiwal naokolo pana w kolko, a gdyby mogl robilby to na  tylnych lapach. gdyby mogl szczekac – tez mialby duzo do powiedzenia J
Bylo jeszcze o krabach – bobach budowniczych. Mieszkaja na plazy, tuz przy linii wody, I ich sensem zycia jest odkopywanienorek, ktore w ciagu dnia zalewa woda z piaskiem. Rano, ale tez np dzis po poludniu, buduja malownicze kopce a nawet uprawiaja wrestling bo nie wiedziec czemu jedne dziurki sa lepsze od pozostalych I nalezy toczyc o nie walke…
W skrocie to tyle, reszta w nastepnej czesci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz