krolewiczem jest tutejszy mlodzieniec barwy bezowej, ktory okupuje kase supermarketu. kazdego wita szerokim usmiechem blendamed, a nastepnie kurtyna lodowatego powietrza +15, w celu obezwladnienia przeciwnika. turysta doznaje szoku, wybiera po co przsyzedl (oczywiscie nie ma cen na towarze, pih by mial uzywanie), a nastepnie udaje sie do kasy. mlodzieniec o imionach abdullah, mohamed lub ahmed (wszystkie trzy wystepuja obok siebie, kolejnosc dowolna) nie mowiacy w zadnym jezyku poza ojczystym, a i w to watpie, skanuje towary i pokazuje palcem cene na monitorze. niestety poniewaz trafil na fanatyka ktory zawsze zada najdrobniejszej reszty w celu umieszczenia jej w klaserze, z bolem swoich snieznobialych zebow zostal zmuszony za drugim do wydania 15 piastrow brakujacej reszty. i tak za kazdym razem, tylko z jakiejs przyczyny zaokraglanie zawsze nastepuje w dol a nie w gore. nie moge doczekac sie kolejnej wizyty w sklepiku, gdyz dostarcza mi zawsze uspionej w tym upale adrenaliny :) i poniekad to lokalny folklor, ktory jak napisali w przewodniku, polega na wspomaganiu bakszyszem biednych (to jeden z filarow muzulmanizmu), ale uwaga - przez tych ktorych na to stac. poniewaz nas na to nie stac, bo jestesmy z polski, odliczanie sobie drobnych z kazdego rachunku bez mojej wiedzy z nadzieja ze sie nie zorientuje i wmawianie mi ze 50 to 100 uwazam za pomysl nietrafiony.
tu kasia, osobiscie jestem zachwycona pomyslem wyciagania reki po dodatkowy napiwek za kazdym razem, kiedy wykonam swoja prace, za ktora i tak dostaje pensje, osobiscie zamierzam wprowazdic ten cudny zwyczaj po powrocie do domu, mam nadzieje ze sie przyjmie!! np za kazdy odebrany laskawie telefon - 2 zl :):)
krolewna, w dodatku spiaca, to nasza wp. rezydentka. spiaca bo mowi z zamknietymi oczami. poza tym wszystkich tytuluje "kochani", zamiast chociazby sie przedstawic i zapytac o nasze imiona, a jest nas 6 osob na turnusie. co z tego ze nie zapamieta, ale byloby to batrdziej przekonujace. pierwszego dnia po przyjezdzie o godz. 13.45 bylo spotkanie informacyjne, 45 minut opowiesci o hotelu, kraju i tym co nas moze tu zjesc. smielismy przyjsc na swoim urlopie o godz. 13.48, i niestety nikogo w umowionym miejscu, tj przy recepcji nie zastalismy. po 15 minutach tracenia naszego megacennego czasu oraz marzniecia w tej lodziarni, zrezygnowalismy. na nasze szczescie byl jeszcze dyzur regularny nastepnego dnia tez o ktorejs tam. poniewaz pojawily nam sie rozne pytania postanowilismy dostapic audiencji u krolewny, ktora tym razem tkwila w miejscu wyraznie oznaczonym tabliczka, miejscu ogolnie widocznym i szeroko dosteponym - na srodku lobby.
"-Dzien dobry.
- Dzien dobry kochani, usiadzcie kochani, zapraszam kochani.
- chcielismy zadac kilka pytan
- slucham was kochani, a czemu nie byliscie wczoraj na spotkaniu kochani?!?!?!
- bo nikogo nie bylo
- jak to niebylo, bylam w sali konferencyjnej!
- a my w miejscu umowionym
- trzeba bylo sie nie spoznic kochani! i zadzwonic do mnie!"
w naszej opinii pani rezydentka jest od tego zeby byc widoczna i sympatyczna, ale to nie nasz problem ze musi mieszkac na stale w kraju bez alkoholu.
krolewna w kazdym razie powiadomila nas ze mamy zakaz opuszczania hurgady bo nas zjedza i obedra ze skory, a resztki wysla dla okupu rodzinie, ze tu bedzie wojna i same rozruchy, ze nie bedzie wycieczek fakultatywnych do kairu i luksoru bo to miasta zamkniete, a na pytanie czy da sie wynajac samochod az otworzyla oczy ze zdumienia (te co miala caly czas zamkniete) "a to kochani chyba nie wiecie jak tu sie jezdzi!" (akurat wiemy) "jak bedziecie mieli szkode to wam policza tysiace euro!" (moze i tak, ale jedyne proby naciagniecia mnie przy wynajmie samochodu napotkalem w niemczech).
W kazdym razie jezeli krolewna chciala nas nastraszyc i miec bezstresowa rezyddencje to pewnie jej sie udalo. (na tydzien, za tydzien i tak podejdziemy do tematu jeszcze raz).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz